Kiedy jesienią 1973 roku kraje arabskie ogłosiły embargo na dostawy ropy naftowej do państw wspierających Izrael w wojnie Jom Kippur, nikt nie spodziewał się, że ten geopolityczny konflikt stanie się katalizatorem jednej z najbardziej spektakularnych przemian transportowych w historii Europy. Holandia, jako kraj silnie uzależniony od importu surowców energetycznych, odczuła skutki kryzysu paliwowego wyjątkowo boleśnie.
Codzienne dojazdy do pracy rowerem przestały być niszową alternatywą dla samochodu czy komunikacji miejskiej. W coraz większej liczbie miast rower staje się pełnoprawnym środkiem transportu, wybieranym nie tylko z powodów ekologicznych, ale też praktycznych i zdrowotnych. Jednym z najczęściej zadawanych pytań przez osoby rozważające taką zmianę jest to, jak daleko realnie można dojeżdżać rowerem do pracy i gdzie przebiega granica między wygodą a nadmiernym wysiłkiem.
„Najlepsze szlaki rowerowe. Tom 1” to autorski przewodnik po europejskich trasach rowerowych, oparty wyłącznie na drogach, które autor sam przejechał i dokładnie opisał. Książka prowadzi przez starannie wybrane zakątki Europy, ukazując bogactwo krajobrazów, zróżnicowaną infrastrukturę oraz odmienne style podróżowania – od nadrzecznych dolin, przez alpejskie przełęcze, aż po surowe, północne tereny o niemal arktycznej scenerii.
Najnowsza edycja Copenhagenize Index 2025 – jednego z najważniejszych globalnych rankingów oceniających przyjazność miast dla rowerzystów – przynosi zarówno przewidywalnych liderów, jak i kilka przełomowych wydarzeń. Na szczycie znalazł się Utrecht, potwierdzając dominację holenderskich miast, jednak ważniejszy jest historyczny awans polskich miast, które po raz pierwszy w historii pojawiły się w zestawieniu tak licznie i tak wysoko. Wrocław jako jedyne miasto z Polski uplasował się w pierwszej trzydziestce, a Poznań, Warszawa, Gdańsk i Łódź również znalazły się w globalnym rankingu – co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia.
Zima przestaje być wymówką, by odstawić rower. Z najnowszego badania Polskiego Stowarzyszenia Rowerowego wynika, że 63% Polaków korzysta z roweru także jesienią i zimą, a coraz więcej osób traktuje go jako codzienny środek transportu. To wyraźny sygnał, że rower w Polsce przestaje być postrzegany jako rekreacja, a staje się pełnoprawnym elementem miejskiej mobilności.
Rower to nie tylko środek transportu czy forma rekreacji. To potężne narzędzie profilaktyki zdrowotnej, którego skuteczność potwierdzają setki badań naukowych. Regularna jazda na rowerze może zmniejszyć ryzyko chorób cywilizacyjnych, poprawić samopoczucie psychiczne i znacząco wydłużyć życie. Przyjrzyjmy się, co dokładnie mówią o tym naukowcy.
Miasta na całym świecie coraz częściej postrzegają infrastrukturę rowerową jako kluczowy element zrównoważonego rozwoju oraz inwestycję, która generuje wymierne korzyści ekonomiczne. Największe zyski dotyczą obszaru zdrowia publicznego, gospodarki lokalnej oraz efektywności transportowej.
Paryż ma ambicję stać się europejską rowerową stolicą. To nie są puste słowa – to konkretne programy, coraz lepsza infrastruktura i… solidne dofinansowania. Podczas gdy w Polsce programy dopłat do elektryków są w fazie dyskusji, stolica Francji właśnie zwiększa pakiety wsparcia na 2025 rok. I to wcale nie mało!
Relacja z ponad dwudziestodniowej wyprawy rowerowej wzdłuż Renu, odbyta przez autora w 2018 roku, stanowi pierwsze tego typu opracowanie w polskim piśmiennictwie podróżniczym. Trasa wiedzie od ujścia rzeki w Holandii, gdzie wpada ona do Morza Północnego, aż po jej źródła w szwajcarskich Alpach. Po drodze przebiega przez takie kraje jak Francja, Niemcy, Austria oraz Liechtenstein.
Holandia już od dekad jest synonimem przyjaznej rowerzystom infrastruktury i rowerowej kultury. Jednak to, co wyróżnia ten kraj na tle innych, to umiejętność skutecznego połączenia roweru z transportem kolejowym, co zmienia codzienną mobilność mieszkańców i sprzyja ograniczaniu użycia samochodu. Ten model współpracy między rowerem a koleją jest dziś inspiracją dla wielu krajów na całym świecie, w tym także Polski, gdzie coraz głośniej mówi się o kolejowej „pierwszej i ostatniej mili”.